Przeczytałam Twój wpis po raz czwarty i już wszystko rozumiem. Wydaje mi się całkiem prosty, logiczny, mało drapieżny i jakiś, bogowie, niatrakcyjny i mało kontrowersyjny. Podejrzewam o współudział słoneczko, które wyszło właśnie po mojej stronie świata na tablicę za domem chorującej na raka.
(Bardziej przeraża mnie ślub koleżanki i kolegi z klasy mojego brata niż jakiśtam nowotwór. Ja już w tym momencie powinnam wszystko mniej więcej rozumieć, szukać i potrzebować i uczyć się, przede wszystkim dojrzeć do mądrych relacji, a jestem nadal z moimi w głębokim liceum)
Wnioskuję, że nie zawsze byłeś otwarty, raczej nauczyłeś się, bo idea wydała Ci się estetyczna, ciekawa, podobna do czegoś. Wydaje mi się jednocześnie, że nikogo nie zawiodłeś, zbadałeś coś! Teraz mowa będzie brzmiała tak:
'jestes moim dobrym przyjacielem, przyjacielu'
'nie jestes moim, spierdalaj, przyjacielu'
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz